Chiny zaprzeczają, ale dane wywiadowcze mówią co innego. Obawy Zachodu rosną
Jak pisze "The Economist", to właśnie ten aspekt współpracy między Moskwą a Pekinem budzi w ostatnim czasie największy niepokój na Zachodzie. Gazeta przypomina, że chińscy żołnierze nie brali udziału w żadnym konflikcie zbrojnym od 1979 roku, starają się zrekompensować brak doświadczenia bojowego, studiując nowoczesne metody prowadzenia wojny.
Rosjanie szkolą Chińczyków
Według europejskich danych wywiadowczych, od 2024 roku chiński personel wojskowy odbywa szkolenia na poligonie w pobliżu Wołgogradu w Rosji, gdzie regularnie ćwiczą jednostki 8. Armii Rosyjskiej walczące we wschodniej Ukrainie. Szkolenie obejmuje m.in.: obsługę dronów, walkę w terenie zabudowanym, szturmowanie pozycji ufortyfikowanych, operacje w okopach i na terenach leśnych, a także medycynę polową i rozstawianie pól minowych.
Szczególną wagę Pekin ma przykładać do rozwoju sił dronowych. Wojna na Ukrainie radykalnie zmieniła podejście do używania systemów bezzałogowych, walki elektronicznej oraz sztucznej inteligencji.
– Chińczycy rozumieją wagę rosyjskiej wiedzy. Zrozumieli już, że natura wojny się zmienia i jeśli chcesz być naprawdę przygotowany do wojny, musisz uczyć się od ludzi, którzy mają praktyczne doświadczenie – zauważył Ołeksandr Danyluk, były doradca ministra obrony Ukrainy.
Ponadto Chińczycy mają otrzymywać od Rosjan nie tylko wiedzę na temat obrony powietrznej i przeciwrakietowej, ale także dane dotyczące skuteczności i specyfikacji amerykańskich systemów HIMARS. Są one wykorzystywane przez tajwańską armię.
Autor artykułu zauważa, że Pekin oficjalnie próbuje bagatelizować skalę współpracy wojskowej z Moskwą i dementuje doniesienia o tym, że jego wojsko szkoli się w oparciu o doświadczenia z wojny na Ukrainie. Jednocześnie, jak donosi "The Economist”, rosnąca liczba informacji wywiadowczych, dokumentów i zeznań ekspertów sugeruje coś wręcz przeciwnego.